Tak jak jest

Roshi Jakusho Kwong
Tak jak jest


Mowa Dharmy wygłoszona w czasie zimowego Ango 2006 w SMZC

Dzień dobry. Dzisiaj, jak pewnie zauważyliście, spadło trochę śniegu. Tylko trochę, ale dla nas w Kalifornii jest to coś wyjątkowego, bo nie mamy go zwykle aż tyle. Podszedłem do okna. Mogę sobie wyobrazić jak spadają płatki śniegu. Ale to nie były normalne płatki, te były zbyt duże. Zacząłem myśleć o wszystkich tych małych płatkach, które w końcu przykryją ziemię. Tak naprawdę nie mam pojęcia jak wiele płatków potrzeba, żeby przykryć ziemię, to musi być niezliczona ilość. Przypomina mi się powiedzenie zen: „wszystkie płatki śniegu spadają w to samo miejsce”. Pamiętacie taką historię, kiedy świecka osoba, Paj Czang rozmawiał z kimś z klasztoru i wtedy właśnie zaczął padać śnieg. Jeden z nich powiedział: „O, jak wspaniale, płatki śniegu spadają” i zapytał: „Gdzie one spadają?”. A drugi odpowiedział: „Na ziemię”. „Nie, one nie spadają na ziemię”. „A gdzie?” - spytał, a ten uderzył go w twarz i odpowiedział: „Wszystkie spadają w to samo miejsce”. Zen po prostu jest taką wysublimowana, rzadką, unikalną, czystą i błyskotliwą jakością czystego rozumienia.

Oczywiście, kiedy wiesz, gdzie spada śnieg, możesz rzeczywiście to docenić. To nie jest tylko zjawisko - w Kalifornii pada śnieg, to rzeczywistość, wszystko to dotyczy rzeczywistości i w tym całe piękno.

Muszę przyznać, że niekiedy w czasie posiłku ślina napływa mi, jak tylko poczuję jedzenie. Tak naprawdę nigdy w całym moim życiu, tak mi nie smakowały ziemniaki jak dziś. Miały najbardziej... tego nie można kupić. Nie możesz iść do restauracji i zamówić tego rodzaju posiłek. To dzięki praktyce stworzyliśmy środowisko dla tych ziemniaków, aby mogły się pojawić. To stało się za sprawą kucharza, ale nie tylko kucharza. To cała ekspresja praktyki, a moja wdzięczność wyraża się tym, że je jem. Możesz zapłacić wiele pieniędzy za dobry posiłek, ale nie za taki jak ten, nigdy za taki jak ten.

Chcę również pogratulować shiuso jego mowy, bo była bardzo trudna i od kiedy tu jesteśmy, nigdy nie słyszałem nikogo, kto by w taki sposób mówił wobec zgromadzonych o wskazaniach. Ty jesteś pierwszy. I sposób w jaki wszedłeś w ten proces. Myślę, że wiele osób czuje w ten sposób, ale nikt o tym nie mówi. Powiedzieć, to znaczy podzielić się tym z innymi. Nic nie pozostaje ukryte. Nie ukrywasz rzeczy, przeciwnie, pozwalasz im się ukazywać. Odsłaniasz siebie, a to odsłania innych ludzi, pomaga im w tym. Nie jest to łatwe, ale powinniśmy znać tego naturę. To po prostu nie jest łatwe. Gdyby to było łatwe, każdy mógłby to zrobić. Ale to nie jest łatwe, taka jest tego natura, ponieważ nagromadziliśmy tak wiele karmy z przeszłości. Pokolenie po pokoleniu, po pokoleniu. Nauki pomagają to rozwikłać w naprawdę piękny sposób.

Temat ango dotyczy ciągłości praktyki i chcę jeszcze raz go przeczytać. W wielkiej prawdzie, poprzednicy Buddy zawsze postępowali w sposób czysty i przestrzegali wskazań. Nie ma nic ponadto. To trwa dalej w trwającej bez przerwy ciągłości. Postępowanie i przestrzeganie. Albo możesz powiedzieć, że to dharma trwa w ciągłym, nieprzerwanym, niezahamowanym cyklu, tak, że nie ma nawet najmniejszej przerwy miedzy umysłem, treningiem ciała i nirwaną. Najmniejszej przerwy.

Nie wiem, czy coś takiego istnieje [jak przerwa]. Czy w przypadku dharmy można w ogóle mówić o czymś takim. To jest jedno nieprzerwane koło i dlatego to jest takie wspaniałe. Nigdy nie zostało stworzone, a ponieważ nigdy nie zostało stworzone, nigdy nie przestanie istnieć. To jest jedno ciągłe koło. Jakkolwiek je nazwiemy, ono przenika cały wszechświat. To jest nieprzerwane koło drogi, czyli tao.

Shiuso powiedział „pomiędzy ustanowieniem naszego umysłu, który ustanawiamy tutaj poprzez praktykę, a naszym treningiem...” To co trenujemy. Mam nadzieje, że nie trenujemy naszego ego, bo to co praktykujemy, to też otrzymujemy. Musimy więc wiedzieć, co otrzymujemy, a czemu pozwalamy odejść. Co zatrzymujemy i dlaczego to zatrzymujemy. Nie możemy tak nagle... Po prostu robimy coś. Czasami możemy to robić, czasami nie. Szósty Patriarcha powiedział: „Kiedy jesteśmy silni to obracamy koło dharmy, a kiedy jesteśmy słabi, koło dharmy obraca nami”. Tak to się dzieje. W ten sposób.

I ostatnie zdanie: „Dzięki naszemu własnemu postępowaniu i przestrzeganiu wskazań, istnieje cnota tego cyklu”. To jest prawda i to nie jest prawda. To jest prawda w tym sensie, że to dzięki naszej praktyce, dzięki naszej indywidualnej, osobistej praktyce która musi wyjść poza osobowe ja, w międzyosobowe; powodujemy, że tao się pojawia. Kiedy nasza praktyka jest silna, wtedy obracamy koło dharmy, o to tu chodzi, i sprawiamy, że to się pojawia. A kiedy jesteśmy słabi, nie możemy sprawić, żeby to się pojawiło. Ale to zawsze istnieje, tylko, że nas tam nie ma, to wszystko. „...istnieje cnota tego cyklu.” Cnota może nie jest w dzisiejszych czasach najlepszym słowem, co? Ludzie nie używają go, ale cnota to doskonałość, subtelność, cos przepięknego. Przepiękna doskonałość. W każdym z nas.

„Dzięki naszemu własnemu postępowaniu i przestrzeganiu wskazań...” Wracają do mnie dwa słowa: wezwanie i odpowiedź. To oznacza właśnie to. Kiedy kłaniamy się, podnosimy ręce w ten sposób (Roshi pokazuje), oczywiście może nie w 108 pokłonach, bo jest ich zbyt wiele, ale w ceremonialnym pokłonie, kiedy podnosisz ręce, przywołujesz Buddę. I nie przekraczamy linii uszu, gdy się kłaniamy w trakcie 9 porannych pokłonów. Tak wysoko (Roshi pokazuje). To Budda stoi na twoich rękach. Kiedy przywołujemy Buddę, przywołujemy go nie siłą naszych ramion, ale tanden (hara). Przywołujemy go, chronimy nasz tanden jako świętość, naszymi mudrami, zawsze przywołujemy go przez praktykę.

Pomyślałem o tym jako o wezwaniu i odpowiedzi. To otrzymywanie. Praktykujemy to przywołanie w tej pozycji, kiedy nasze czoło dotyka ziemi (Roshi stuka 3x), rzadko kiedy dotyka. W tej pozycji prosimy, przywołujemy naszą gotowość do otrzymywania. Nawet ten mikrofon tutaj ma przycisk, na którym jest napisane „odbiór”. Mikrofon spełnia swoją rolę. My po prostu mamy przeszkody, więc nie spełniamy swojej roli, mamy zbyt wiele przeszkód. Mikrofon jest w porządku, bo ma odpowiedni obwód. Wszystko jasne. Istoty ludzkie nie mają jasności. To naprawdę smutny stan. Wezwanie i odpowiedź. Kiedy przygotowujemy siebie do orioki, kiedy przygotowujemy siebie do zazen.. Nawet, kiedy jesteśmy w pośpiechu, to też przygotowujemy siebie, zakładamy ubranie. Czasami nie spiesząc się, przygotowujemy siebie do wyjścia na zewnątrz. To właśnie jest to wezwanie - przygotowujemy siebie i odpowiedź – wychodzimy do wszechświata.

To wychodzenie, przychodzenie, powrót do domu. Tak naprawdę to powrót do domu gdziekolwiek jesteś. To ciągła praktyka powracania do domu. Do domu, do następnego domu, do następnego domu. Tak naprawdę nigdy nie opuściliśmy domu. Większość z nas myśli, że opuściliśmy dom, ale dom podąża z tobą. Nawet jeśli jesteś w Ameryce, dom jest tutaj. Również jeżeli jesteś z Polski, dom jest z tobą. To więcej niż Polska, to więcej niż Ameryka. To więcej niż tak naprawdę możemy sobie wyobrazić.

Te dwa słowa; wezwanie i odpowiedź. W tekście, w którym o tym czytałem, użyte były inne słowa. Ale niech zostanie: wezwanie i odpowiedź. A może pamiętacie, że w dawnych czasach, kiedy Budda dawał mowę dharmy, wyciągali flagę na maszt. I pewnego razu Mahakashyapa kazał Anandzie wciągnąć flagę. To właśnie było wezwanie i odpowiedź – tylko wciągnięcie flagi. A kiedy ją wciągnął, osiągnął urzeczywistnienie. Wołanie i odpowiedź. Cały wszechświat wzywa nas. A my przerywamy naszą własną odpowiedź. „Bo nie jestem wystarczająco dobry”. To znowu ego.

Kiedy Roshi Suzuki zaproponował mi wyświęcenie na mnicha, ja odpowiedziałem, że sądzę, iż nie jestem wystarczająco dobry - to znowu ego. Wezwanie i odpowiedź. Może lepiej byłoby odpowiedzieć: „Boję się” . „Wystarczająco dobry” a „boje się” to różnica. „Boję się to zrobić, bo nie wiem, co to oznacza”. Wezwanie i odpowiedź. Jestem tutaj, bo ty jesteś tutaj. Ty jesteś tutaj, bo ja jestem tutaj. Wezwanie i odpowiedź. Umpan i han. Uderzamy w instrumenty, ale uderzamy w coś więcej niż instrumenty. Wezwanie i odpowiedź.

Przy wieczornych śpiewach, kiedy śpiewamy o wyzwalaniu wszystkich czujących istot, chcesz usłyszeć dzwonek - „ding”. On woła nas, a my odpowiadamy poprzez śpiew. Te wszystkie instrumenty, to wołanie i odpowiedź. Serwowany posiłek woła nas, a my odpowiadamy z wdzięcznością przez jedzenie. Takie małe słowa, jak wezwanie i odpowiedź, jak dziecięce słowa. Kiedy obserwujesz dorosłych, kiedy wołasz ich, oni już się nie odwracają. Mówią „później”, „maniana” (jutro). Nie ma już napięcia pomiędzy wołaniem a odpowiedzią. Ego zakłada tak wiele, zakładamy coś z góry. „Zobaczę się z nim jutro”, a może nie? Wezwanie i odpowiedź. Miło jest zobaczyć starszą osobę, która ma ponad 65 lat, mówi ci coś i słyszysz jej podekscytowanie. „Oni są za starzy” Już się nie liczą, bo są za starzy. Ale naprawdę wspaniale jest słyszeć ich podekscytowanie.

Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy tutaj, przybyły drogą dwie kobiety. „Co to za miejsce?” Jedna była w średnim wieku, a druga starsza. Chyba ta kobieta w średnim wieku prowadziła tę starszą. Zauważyłem, że chętniej rozmawiam z kobietą w średnim wieku, bo dla tej starszej było to trudniejsze. Ona przez coś przechodziła, była w trakcie jakiegoś procesu. Zdałem sobie sprawę, że powinienem więcej rozmawiać że starszą kobietą, bo chociaż młodsza wiele mówiła, to było to wezwanie i odpowiedź innego rodzaju. Ta starsza wołała, a ja nie odpowiedziałem. Tak to się dzieje. I tak samo dzieje się w autobusie, tramwaju, samolocie, pociągu, taksówce. Tak wiele wezwań i odpowiedzi. To jest sposób, w jaki możemy się zaangażować w świecie.

Mój szwagier, Chaim, który miał wtedy 80 lat zabrał mnie kiedyś metrem, a ponieważ wyrosłem w małym miasteczku, nie byłem przyzwyczajony do autobusów i do metra. On miał już bilet, żeby przejść przez bramkę, to była godzina szczytu. Musiałem kupić bilet, ale nie wiedziałem przez którą z trzech bramek mam przejść. Ustawił się za mną cały rząd ludzi i zaczęli krzyczeć: „pospiesz się”. Ciemnoskóra kobieta w kasie biletowej zaczęła na mnie krzyczeć: „ty w bejsbolowej czapce, przejdź tam”, a ja się obejrzałem szukając osoby w bejsbolowej czapce i zorientowałem się, że to o mnie chodzi. I powiedziałem: „dziękuję”. Wiecie, ona miała ciężki dzień. [śmiechy] Wezwanie i odpowiedź.

A więc mieliśmy tu te dwa słowa: postępowanie i przestrzeganie. W pewnym sensie traktuję nasze postępowanie jak to, czym jest nasza praktyka. Ideogram (chińskie litery) tego słowa symbolizuje podążanie, a starożytny symbol wygląda jak skrzyżowanie. To wygląda tak, że spotyka się poprzeczne z poziomym, spotyka się tutaj, w obecnej chwili – to praktyka. Teraz. To, co teraz robimy.

Syn Hoitsu Suzuki, kiedy był mały podszedł do nas, gdy paliliśmy papierosy na schodach z tyłu budynku. Ponieważ coraz mniej osób paliło, więc musieliśmy odchodzić dalej, stawaliśmy na schodach pożarowych... palenie w śniegu, to naprawdę śmieszne. Więc palimy z tyłu budynku, a on spytał: „co robicie?”. Nie wiedzieliśmy, co odpowiedzieć. To dobre pytanie do zadania sobie: „co ja teraz robię?”, „co ja teraz robię?”

Postępowanie i przestrzeganie, pojmuję to jak praktykę i oświecenie. Czymże innym jest z punktu widzenia zen postępowanie jeżeli nie praktyką? Przed mową chciałem odnaleźć definicję sunjaty - pustki. Nie miałem zbyt wiele czasu, więc w końcu okazało się, że próbuję przejrzeć... no wiecie, ile stron można przejrzeć w krótkim czasie? Tu jest ze 240 stron. Jak mogę to znaleźć? Ale powiedziałem sobie „po prostu się rozluźnij, nie szukaj”. No i oto jest. I tak to działa.

Mówiąc o postępowaniu i przestrzeganiu. To jest książka z zebranymi mowami, ale nie przeznaczona do publikacji, lecz tylko do użytku dla praktykujących. Bajdzin Dotan, który zebrał kiedyś te teksty, chciał, aby wszystkie drewniane tablice z tymi zapisami zostały zniszczone. Był taki okres w dziejach buddyzmu, kiedy tracił on na znaczeniu, a wskazania nie były niczym więcej niż kawałkiem papieru bez żadnej wartości, były pustymi słowami. Również w zen tak się zdarza. On zebrał te mowy, sto tysięcy razy je przeczytał i w ten sposób zaczął je rozumieć.

Mówi on tu na temat trzech czystych zbiorczych wskazań. Czysty nie jako przeciwieństwo do brudnego, czy nieczystego. Czyste wskazanie. Ja to po prostu przeczytam i przypomnimy sobie, o czym mówiliśmy wczoraj, kiedy Tensan czytał o tym samym. Pierwsze czyste wskazanie, to wskazanie o wypełnianiu form i rytuałów. A to, co on przeczytał brzmiało: „powstrzymaj się od zła”. Ja interpretuję to wskazanie o wypełnianiu jako rozświetlanie form. Co to znaczy wypełnianie? Co to oznacza dla praktykującego zen? Wypełniać to znaczy rozświetlać. Urzeczywistniać. Formy i rytuały. Rytuały – tu chodzi o nasze ceremonie, o naszą naturę ja, naszą niezniszczalną naturę ja. Większość ze wskazań, jak np. „nie zabijaj”, dotyczy powstrzymywania się od zła. A następne - „czyń dobro”, a dalsze: „czyń dobro dla innych”, ale rzeczywistym znaczeniem poza nimi, jest drugie wskazanie, o wypełnianiu dobrych dharm, dobrych dharm, czyli aby czynić dobro. Ale to również oznacza tę samą rzecz: wskazanie o rozświetlaniu, rozświetlaniu siebie. To jest czynienie dobra, to jest najlepsze co możesz zrobić. Trzecie wskazanie oznacza wypełnianie wszystkich istot i to inaczej oznacza: „czyń dobro dla innych ludzi”, „pomagaj innym ludziom”. A poza tym, pod powierzchnią tego jest przekraczanie sacrum i profanum. Przekraczamy sacrum i profanum i przeprawiamy się wraz z innymi na drugi brzeg. Zwykle przeprawiamy się sami, ale to tak nie działa. Jeżeli bierzesz kogoś ze sobą, to przeprawiasz się razem z nim. Łatwiej jest wziąć kogoś, niż samego siebie. Ale jeżeli kogoś bierzesz, to przeprawiasz się razem z nim. To przykazanie mówi, że przeprawiasz się tylko pod warunkiem, że zabierasz innych ludzi. Tylko pod tym warunkiem – nie możesz być sam.

Powracając do tematu, przeczytam to, co leży u podłoża. Wskazanie o wypełnianiu form i rytuałów. Rozprawa o nauczaniu i nadawaniu wskazań mówi, że jest ono miejscem zamieszkania praw wszystkich Buddów, dom dharm wszystkich Buddów, źródłem praw wszystkich Buddów. To pierwsze wskazanie o rozświetlaniu form i rytuałów.

I oczywiście po nim pojawiają się te następne. Wskazanie o rozświetlaniu dobrych dharm. Mówi się, że to jest nauka Annutara Samjak Sambodhi. To jest zawarte w Sutrze Serca, to nasza ostateczna świadomość, wielkie oświecenie, to jest nauka Annutara Samjak Sambodhi. I ścieżka, i praktykujący. Co to jest praktyka? Co robimy? Jeżeli zasypiam, to powinienem wiedzieć, że zasypiam, jeżeli umysł wędruje, to powinienem wiedzieć, że mój umysł wędruje. Powinienem wiedzieć co robię i nie złościć się na siebie, bo złoszczenie się na siebie to już jest coś zbytecznego, to kolejna przeszkoda. To jest nauczanie Annuntara Samjak Sambodhi – i ścieżka praktykującego, i co to jest praktyką.

I trzecie wskazanie o wypełnianiu czy rozświetlaniu wszystkich istot; tutaj jest również napisane, że to jest przekraczanie sacrum i profanum. Zabranie siebie i innych na drugi brzeg. To jest komentarz Kjogo, i on powiada, że trzy zbiorcze, czyste wskazania wszystkie są Annuntara Samjak Sambodhi. Mówi on także, można to rozumieć tak, że pełna cnoty funkcja jednego prawdziwego umysłu rozprzestrzenia się na trzy sposoby.

Prawdziwa cecha wszystkich rzeczy zwana jest ujrzeniem Buddy. Czym jest prawdziwa cecha wszystkich rzeczy? Tym, że wszystkie rzeczy są ostatecznie pustką. Nie zawierają nic do posiadania. Tutaj jest błąd, który chcę na koniec wskazać. Mówi się tu, że wszystkie rzeczy są ostatecznie puste. Chcę tym zakończyć, że wszystkie rzeczy są ostatecznie puste. To jest różnica pomiędzy pustką a pustym. Między pustym i pustką jest różnica. Nic do posiadania. Prawdziwą cechą wszystkich rzeczy jest to, że są one ostatecznie pustką nie zawierając niczego, co można by posiąść.

Książka ta ma tytuł: „Tak jak jest”. Pozwólcie, że przejdę do zawartego w niej objaśnienia, czym jest pustka. Myślę, że to dla nas bardzo ważne. Autorem tej książki jest sławny tulku Urgen Rinpoche z tradycji Dzogczen z buddyzmu tybetańskiego. To jest jego ostatnia nauka, której udzielił przed śmiercią. Czyż Budda nie uczył, że umysł sam w sobie nie ma formy, nie ma dźwięku, zapachu, smaku, dotyku, nie jest również obiektem umysłowym. On nazwał to pustką. Nie tak jak przestrzeń, którą nazwał pustą i próżną. To „ness” w słowie „emptiness” (pustka) odnosi się do świadomości, podobnie jak „ta” w „sunjata”. „Ta” i „ness” odnoszą się do świadomości. To bardzo ważne, ponieważ jak mógłbyś urzeczywistnić coś, gdybyś nie miał świadomości? Pusty nie może nic urzeczywistnić, bo jest pusty, pozbawiony emocji, jest jak niebo. Niebo nie posiada świadomości. Budda powiedział: „umysł jest pustą świadomością”. To jest sposób, w jaki możemy odróżnić puste od pustki. Przestrzeń jest pusta, a umysł jest pustką. To „ness” (jak „ka” w słowie pustka) zawsze odnosi się do jakości świadomego przebudzenia. Nigdy nie mów, że świadomość jest pusta, zawsze mów, że jest pustką (emptiness). Jest pusta, ale zdolna, żeby wiedzieć.

Otrzymałem maila od Sotshu – przez wiele lat chciałem zadać mu wiele pytań, dowiedzieć się więcej na temat śpiewów np. „Om Makurasai Swaha”. Czy wiecie co to znaczy? Nie możesz ufać do końca niczemu, co czytasz. Ktoś napisał coś na temat przyjmowania schronienia w dharmakaja, samboghakaja, nirmanakaja – zwykle one idą w tym porządku. „Te trzy przebudzają siebie” - i to jest błąd, bo one nie przebudzają siebie. Z tego powodu nazywa się je tu trójcą, ale nie powinniśmy wiązać tego z katolickim pojęciem trójcy. Za to inne wyjaśnienie tu zawarte jest trafne, i jeszcze do niego wrócimy. Makura to smok, bóg smok, który jest wielkim dobroczyńcą zapewniającym pożywienie wspólnocie. Bogaty bóg smok, który zaopatruje w pieniądze, pożywienie i wszystkie dobra. Pożywienie dla sanghi. Więc to jest Makurasai. Om - może oznaczać przyjęcie schronienia, jak adoracja, lub stanie się jednym, ponieważ w sanskrycie jest to chyba pierwsza litera alfabetu, zawierająca w sobie wszystkie pozostałe słowa i litery – to jest święte, tajemne słowo. Sai – to nasiono, bardzo pomyślne nasiono, które wykiełkuje. Swaha – oznacza „niech się stanie”.

Wracając do trikai przeczytam jeszcze dwie strony o przebudzonym stanie rigpa. To jest powrót do trikaja. Z tego powodu nauka Dzogczen kładzie nacisk na rozwiązanie kwestii nie istnienia ego. Musimy wiedzieć, że ego nie istnieje. Tak jest nie tylko w Dzogczen, ale i w zen. Dzogczen opisuje aktywność ego jako powstawanie, zamieszkiwanie i zaprzestanie. To nas oddziela od rzeczywistości. Te trzy rzeczy: powstawanie, zamieszkiwanie i zaprzestanie - pojawianie się, zostawanie i znikanie. Zrozumienie, że ego nie istnieje, ma dla nas kluczowe znaczenie. Uważa się, że jest to ogromnie ważne przygotowanie, ponieważ urzeczywistnienie braku pochodzenia ego jest spotkaniem dharmakai, jest jakością wszystkich Buddów i bodhisattwów. Urzeczywistnienie nieobecności stałego miejsca [przebywania ego] jest spotkaniem sambghogakaja. Urzeczywistnienie, że myślenie podąża do nikąd, jest spotkaniem nirmanakaja.

„W skrócie: pojmij te trzy jakości swojego umysłu jako nieograniczoną, pustą świadomość.

Twój umysł jest nieograniczoną pustą świadomością: pustą w istocie, świadomą w naturze, nieograniczoną w swej pojemności. Kiedy rozpoznajesz tę nieograniczoną pustą świadomość jako swą własna naturę, w tej chwili stajesz twarzą w twarz z trikaja.”

Czy ktoś ma na ten temat jakieś pytania?

Pyt. Czyli pustka to jest coś więcej, niż bycie pustym, oddzielonym od ja?

Odp. Tak, bo pustka zawiera świadomość. Może to wprowadza zamieszanie, kiedy jest mowa o tym, że ona jest pusta w istocie. Czy to bardzo utrudnia wam zrozumienie? „W skrócie pojmij te trzy jakości swojego umysłu jako nieograniczoną pustą świadomość.” Nie mówimy tutaj o sunjacie, ale o pustej świadomości. Pustej w istocie, świadomej w naturze i nieograniczonej w swej pojemności.

Przeczytam jeszcze raz to, co już wcześniej czytałem. „Rigpa to przebudzony stan, nie jest on w żaden sposób uformowany, nie powstaje, ani nie rodzi się. Jest jak istota przestrzeni, ale znajduje się w zasięgu naszego doświadczenia, doświadczenia każdego z nas. Możemy tego doświadczyć, leży to w naszym zasięgu. Nie można rozpoznać natury umysłu innej osoby, tylko swojego własnego. To istnieje właśnie tutaj. Nie w innym miejscu. To jest obszar twojej samoświadomości, czujności. Ta samoświadomość, czujność, znajduje się w zasięgu twojego własnego doświadczenia. Możesz to sam poznać. Możesz tego osobiście doświadczyć. Jeżeli masz wątpliwości z tym związane, rozpoznaj to, co jest poza myślą, poza słowem lub opisem. Mogą najść cię wątpliwości. W końcu tak wiele razy w przeszłości wątpiliśmy, więc możemy wątpić dalej. Dlaczego nie? Podrażnię się z wami trochę. Byłoby łatwiej gdyby natura Buddy przemówiła do ciebie słowami: „to jest to, czym jestem właśnie tutaj, nie miej wątpliwości co do mnie” - ale natura Buddy nie mówi do ciebie. Musisz sam być pewien. ‘Teraz widzisz mnie. Ja jestem naturą Buddy. Nie wątp teraz.’ - natura Buddy nie mówi w ten sposób. Twoja natura Buddy nie powstaje ani nie przestaje istnieć. Nie rozważaj więc tego w terminach groźby lub obietnicy. Wyobraź sobie rzecz, która nie zaczęła, ani nie przestaje istnieć, nie zostaje nigdzie, jest całkowicie otwarta, jak przestrzeń. Czy w przestrzeni cokolwiek jest zablokowane? Rigpa yeshi jest jak przestrzeń, jak istota przestrzeni. Ta otwartość, lub rigpa jest cenna w najwyższym stopniu. Myślenie wydaje się nieprzerwane, ale jest to strumień o chwilowej naturze. W miarę jak formułuje się nowa myśl, stara myśl znika. Myśli znikają - kiedy przenosisz uwagę na kolejne, zapominasz poprzednie. Rigpa, z drugiej strony, jest całkowicie nieuchwytna, nie zablokowana przez cokolwiek. Co więcej, odkryj skąd się bierze myślenie – nie znajdziesz żadnego miejsca gdzie powstaje myślenie. Ono nie powstaje. Jest nie-powstające. Czy myślenie gdziekolwiek znika? Czy gdzieś podąża? Jeżeli ktoś cię znokautuje, to możesz powiedzieć, że twój umysł został zablokowany, zdolność myślenia zanika. Zamieszkiwanie jest jak umieszczenie obiektu w jakimś miejscu i pozostawienie go tam, ale czy trwająca w chwili obecnej myśl gdzieś mieszka? Gdzie jest myślenie z wczoraj lub jutro? Spróbuj odszukać, gdzie znajdują się wszystkie myśli. Dokąd one poszły? Po pierwsze, odkryj ich powstawanie – skąd przychodzą? Wróć do ich źródła. Skąd pochodzą? Kontynuuj to badanie, aż odkryjesz, że nie ma źródła. Nie ma pochodzenia. To ważny punkt dla tradycji Dzogczen. Spoglądaj w źródło myślenia, aż zobaczysz, że nie ma źródła. W rzeczywistości nie ma źródła. Odkrycie, że myślenie nie ma pochodzenia, jest nazywane spotkaniem dharmakai. Poszukuj dalej, gdzie pozostaje myślenie. Odkryj, gdzie się ono znajduje, czy pozostaje na zewnątrz, czy wewnątrz tego ciała? Czy jest gdziekolwiek na świecie? Gdzie na świecie znajduje się miejsce, w którym przebywa umysł? Zdanie sobie sprawy, że myślenie jest nie-zamieszkiwaniem, nie-przebywaniem, zwane jest spotkaniem samboghakaja. I w końcu, dokąd podąża myślenie? Kiedy dokonasz takiej analizy, nie znajdziesz żadnego miejsca. Osiągnięcie całkowitej pewności, że myślenie nie podąża do nikąd, nazwane jest spotkaniem nirmanakaja.”

Przeczytam jeszcze raz to, co czytałem na temat trikaji. „To jest powód dla którego tradycja Dzogczen kładzie nacisk na rozwiązanie kwestii nieistnienia ego. Uważa się, że jest to ogromnie ważne przygotowanie, ponieważ urzeczywistnienie braku pochodzenia ego jest spotkaniem dharmakai wszystkich Buddów. Urzeczywistnienie nieobecności stałego miejsca [przebywania ego] jest spotkaniem samboghakaja. Urzeczywistnienie, że myślenie podąża do nikąd, jest spotkaniem nirmanakaja. W skrócie: pojmij te trzy jakości swojego umysłu jako nieograniczoną pustą świadomość: pustą w istocie, świadomą w naturze, nieograniczoną w swej pojemności. Kiedy rozpoznajesz tę nieograniczoną pustą świadomość jako swą własna naturę, w tej chwili stajesz twarzą w twarz z trikają.”

Pustka oznacza coś w pełni nieokreślonego, wolnego od wszelkiej materialności – wszystko co widzimy tutaj ma jakiś zapach, smak, dotyk – wszystko jest konkretne, ma jakąś cechę materialną. Umysł nie ma żadnej z tych cech – czyż to nie prawda? Czyż nie jest prawdą, że umysł nie ma żadnej widzialnej formy, nie jest dźwiękiem, nie pachnie? Spróbuj zjeść umysł – jaki ma smak? Spróbuj go dotknąć – czy jest szorstki, czy gładki? Czy jest pusty jak przestrzeń? – możemy użyć przestrzeni jako analogii, ale nie do końca. Umysł może czuć się szczęśliwy lub smutny, a przestrzeń nie ma uczuć. Potraktuj przestrzeń jako przybliżony przykład, ale, i to jest ALE pisane wielkimi literami, by poznać prawdziwe znaczenie, rozpoznaj istotę swojego umysłu. Spójrz na przestrzeń, na niebo, jako na przybliżony przykład, ale by poznać prawdziwe znaczenie, rozpoznaj istotę swojego umysłu. Gdzie są dokładnie twoje wątpliwości? Znajdź mi miejsce twoich wątpliwości. Czy masz jakąkolwiek wątpliwość, że umysł jest pusty? Czy masz jakąkolwiek wątpliwość, że umysł jest świadomy? Czy masz jakąkolwiek wątpliwość, że ta pusta świadomość jest, lub nie jest, niepodzieloną jednością? Możesz pomyśleć ‘coś jest nie w porządku, powinna być jakaś istota zwana umysłem, może jakaś okrągła bryłka, której nie dostrzegłem’.

Umysł jest jednocześnie pusty i świadomy. Część ludzi porównuje to poznanie do czegoś promiennego, świecącego, jak jasne, czyste światło. To oznacza poczucie bycia czujnym, jakość bycia żywo, szeroko obudzonym, wolna od jakiejkolwiek tożsamości i naturalnie czujna, nie ograniczona do bycia tym, czy innym, tym lub tamtym. Ta niepodzielona jedność jest zwana zdolnością (capacity). To jest nasza naturalna zdolność, nasza wrodzona zdolność do mądrości, współczucia, i możliwości pomagania ludziom. Rigpa to nie stan bez umysłu, ponieważ zniknęły dualistyczne fiksacje. Rigpa to samoistniejące, nieprzerwane obudzenie, a nie taki stan, który czasem się traci a czasem odzyskuje. Jest tak nieprzerwany, jak bieg rzeki, jak świecenie słońca.


            Tłumaczenie i opracowanie – Kasia Tomczuk, Maja Katarzyńska
teksty: