Esencja Sutry Serca

Roshi Jakusho Kwong
Esencja Sutry Serca
Mowa wygłoszona 7 września 2002

Dzień dobry. We wszystkich szkołach buddyzmu Sutrę Serca uważa się za tekst zasadniczy. W swoich komentarzach do Sutry Serca Jego Świątobliwość Dalajlama bardzo trafnie wyjaśnił, że pustka nie jest pojęciem nihilistycznym. To bardzo ważne – po prostu wierzyć w nic. Całkiem poważny temat, przeczytam więc fragmenty mowy Dalajlamy.
Dalajlama mówi: „Ważne, byśmy unikali błędnego zrozumienia, według którego pustka to rzeczywistość absolutna czy niezależna prawda. Pustkę trzeba rozumieć jako prawdziwą naturę rzeczy i zdarzeń”.
„Dlatego czytamy w Sutrze Serca: ‘Forma jest pustką, pustka jest formą’. Pustka nie jest różna od formy. Ani forma nie jest różna od pustki. Nie chodzi tu o żadną pustkę gdzieś tam, gdzieś daleko, ale pustkę określonego zjawiska, w tym przypadku – formy czy materii”.
To nowe ujęcie, jeszcze się z takim nie spotkałem. „Pustka powiązana jest z określonym zjawiskiem, w tym przypadku formą czy (uderza w podłogę cztery razy) czy materią”. Czy wiesz? Nie gdzieś tam, nie jako byt absolutny.
Jest takie zdanie: „Poza formą nie ma pustki” – poza każdą z rzeczy (uderza w podłogę), każdym rodzajem materii, każdą formą, jaką widzimy, nie ma pustki, a to wskazuje, że pustka formy to nic innego niż podstawowa natura formy.
Jeszcze nim Budda Siakjamuni stał się Buddą, ta prawda istniała. I niezależnie, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, będzie istniała. To ciekawe, że w linii przekazu przed Buddą było jeszcze sześciu Buddów, bo to znaczy, że prawda istniała więcej niż sześć razy. Nie Budda odkrył prawdę. Dharma istnieje przed i po wszystkim innym.
Forma może być formą bezforemną – to też forma. Niebo, ocean, wszystko, co widzisz, wszystko, wszędzie, nawet, gdy zamkniesz oczy, to forma ciemności. Nie uciekniesz formie.
Niektórzy mówią: „Nie przyjmę formy [I’ll do no form]” (śmiech). „Nie-forma” to forma nie-formy! Nie uciekniemy formie, możemy więc się nią równie dobrze cieszyć. Ale nasze zadanie, to poznać jej istotę.
„Poza formą nie ma pustki, a to wskazuje, że pustka formy to nic innego niż podstawowa natura formy”. To jej podstawowa natura. Pewnie to nie tego się spodziewamy (śmiech).
Budda nie powiedział nawet: „Spójrz na gwiazdę poranną” – ponieważ my wtedy powiedzielibyśmy: „No, tak! Gwiazda poranna!”. Ale on tego nie powiedział, gdy stał się Buddą.
To jest podstawowa natura formy. „Formie brak wrodzonego, niezależnego istnienia”. To, co bezforemne [no form], ma wrodzone, niezależne istnienie. „Dlatego jego natura to pustka. Natura, pustka, nie jest niezależna od formy, jest raczej jej charakterystyką. Pustka to sposób formy na istnienie. Trzeba rozumieć formę i jej pustkę jako jedność. Nie stanowią dwóch odrębnych rzeczywistości”.
„Należy wyjaśnić, że nie mówimy o pustce jako o pewnego rodzaju absolutnej sferze rzeczywistości, zbliżonej do – powiedzmy – starohinduskiej koncepcji Brahmana, który miałby być podstawową absolutną rzeczywistością, z której wyłania się złudny świat mnogości”.
„Pustka nie jest rdzeniem rzeczywistości, umiejscowionym gdzieś w centrum wszechświata, z którego pochodzi różnorodność zjawisk”. Zjawiska przychodzą, zjawiska wracają.
„O pustce można myśleć jedynie w odniesieniu do poszczególnych rzeczy i zdarzeń. Na przykład, kiedy mówimy o pustce formy, mówimy o podstawowej rzeczywistości tej właśnie formy. Fakt, że jest ona pozbawiona niezależnego istnienia – wiemy, że nic nie może istnieć niezależnie – że pustka jest podstawową naturą tej formy”. To fakt: „Pustka jest podstawową naturą każdej z form”.
„Pustka istnieje jedynie jako jakość konkretnego zjawiska. Pustka nie istnieje odrębnie i niezależnie od konkretnego zjawiska”. Tak więc – to nie gdzieś tam.
„Skoro pustkę można pojmować wyłącznie jako podstawową rzeczywistość w odniesieniu do pojedynczych rzeczy i zdarzeń, gdy te przestają istnieć, przestaje istnieć także ich pustka”.
„Choć pustka nie jest sama w sobie wytworem przyczyn i uwarunkowań, gdy nie ma już podstawy do określania pustki, przestaje istnieć także pustka tej rzeczy”.
Pustka to natura Buddy. Mówi się: „Dostrzec chwilę, gdy patrzysz, to uwolnić dostrzeganą chwilę”. Ale to nie tymi oczami patrzysz.
Jest też inne powiedzenie: „Skierować światło do wewnątrz”.
Jest taka historia taoistyczna o Chaosie (właściwie to jego imię literuje się jak chaos, ale wymawia jak angielskie mouse). To chińska opowieść pochodząca od Chuang Tzu. Przyjęło się, że uczniowie zen wyśmiewali się z taoistów. Żartowali, że taoiści bez przerwy mówią o naturze, ale nie znają własnej (śmiech). Wiele jest na ten temat sporów historycznych.
Zgodnie z opowieścią bogowie stworzyli świat z pomocą Chaosu. Umniejszał on swe znaczenie i bardzo ciężko pracował, by pomóc w tworzeniu świata. Chaos nie miał oczu, ale bogowie tak. Żeby móc się cieszyć i dzielić tę radość z Chaosem, wyrzeźbili mu dłutem oczy, by widział. Jeśli będzie widział, będzie się cieszył cudownymi rzeczami stworzonymi przez bogów. Gdy skończyli rzeźbić otwory na oczy i odłożyli dłuto, zaczęli skakać z radości, że Chaos będzie się mógł wreszcie cieszyć. Lecz gdy na niego spojrzeli, okazało się, że Chaos umarł.
Chaos jest symbolem „przed rozróżniania”. Zanim dokonasz rozróżnienia, istnieje prawdziwe widzenie. Oślepia nam nasze rozróżnianie, nie możemy więc widzieć.
Mam taki eksperyment: kiedy idziesz do zendo, gdy je opuszczasz, idziesz na obiad, sprawdź, ile razy dokonujesz rozróżniania. Dobrze jest to sobie uświadomić. To nie znaczy, że jesteśmy złymi ludźmi, ale jedynie, że jesteśmy głęboko uwarunkowani: „Tego to nie lubię, a to lubię, a to za gorące, pogoda powinna się zmienić”. Stały dialog rozróżniania.
Zajmijmy się Hakuinem, gdy wyśmiewa się z Sutry Serca. W naszym tłumaczeniu są słowa „łagodzić wszelkie cierpienie”. Łagodzić znaczy „nie kończyć”.** W polskim tłumaczeniu odpowiedni fragment brzmi: „[Sutra Serca jest mantrą] zdolną usuwać wszelkie cierpienie”, co nie pasuje do słów Roshiego – dlatego zdecydowałem się na dosłowne tłumaczenie tekstu angielskiego. Wynika z tego, że pojawia się ulga, ale nie całkowite pokonanie cierpienia. Nie chcemy go pokonać.
Hakuin mówi: „zdolna usuwać wszelkie cierpienie”. Być może tłumacz chciał sprawić, by wyrażenie było bardziej zrozumiałe – niebezpiecznie jednak tak to rozumieć, bo cierpienia nie można rozłączyć z oświeceniem. Jak możemy stać się oświeceni, jeśli nie cierpimy? Innym słowem, którego możemy użyć, jest złudzenie. Bez złudzeń nie mamy i oświecenia. Idą ramię w ramię.
Dalej Hakuin mówi: „dzielić cebulkę lilii w poszukiwaniu jej istoty”. Nigdy tego nie robiłem, ale przypuszczam, że nie ma żadnej istoty cebulki lilii, prawda? Myślę o dzieciach, które to robią. Doświadczają czegoś, ale niczego nie mówią. Mają to. Jest to jednak niewypowiadalne i niewidzialne.
„Golić kwadratowy bambus, by stał się okrągły”. „Pruć nitki perskiego dywanu”. To niemożliwe! „Dziewięć razy dziewięć to teraz i zawsze 81”. To wspaniale! Zapominamy. To jest 81. Jednak dziewięć razy dziewięć – cały ten obiektywny świat, cała panorama – is about now. Dziewięć razy dziewięć to teraz i zawsze 81. „Dziewiętnaście i dwadzieścia dziewięć spotykają się, ale nigdy nie podają sobie rąk” (śmiech).
Te liczby to też ludzie, posiadający swą istotę. Spotykają się, ale nie wyciągają do siebie rąk. Tak? Czy to nie ciekawe?
Przypisy do tej części mówią „cebulka lilii nie ma prawdziwej istoty. To całość powoduje wzrost”. Każda z cebulek to środek. Każdy z nas jest środkiem. W Sutrze Serca Kanjizai mówi, że nirwanę osiąga się usuwając cierpienie. Wszystkie tradycje chciałyby je pokonać, byśmy mogli stać się tymi dobrymi, czystymi i nieskalanymi.
Jednak Hakuin mówi, że pokonywać w ten sposób cierpienie to wylewać dziecko z kąpielą. Ile dzieci już wylano? (śmiech) Zgubiliśmy gdzieś dziecko, a teraz chcemy je odzyskać. „Gdyż cierpienie i nirwana są nierozdzielne” – nie możesz ich rozdzielić.
Nagyaharajuna – wielki uczony i praktykujący – opowiadał taką cudowną historię związaną z tym tematem. Dwaj przyjaciele, towarzysze podróży zgubili drogę i rozdzielili się gdzieś wysoko w górach. Jest taki wiersz „Potwór na zewnątrz”. Przeczytam najpierw wstęp, a potem sam wiersz.
„Jeden z nich błąkał się bez celu, aż spowiły go ciemności. Trafił do samotnej chatki i poprosił gospodarza, by mógł przenocować. Gospodarz z początku odmówił twierdząc, że prześladują go nocne stwory. Jednak podróżny nalegał, aż uzyskał pozwolenie, by zostać. Nagle po kolacji koło drzwi coś zagrzechotało. Och! Podróżny podbiegł do drzwi i przytrzymał je, bo bardzo się przestraszył. Całą noc zza drzwi dobiegało łomotanie i skrobanie. A podróżny nieustępliwie je zapierał. Gdy nadszedł świt wędrowiec zobaczył, że tym domniemanym goblinem okazał się przyjaciel, którego stracił z oczu poprzedniego dnia. Oto złudzenie i oto oświecenie, oba tuż pod drzwiami”.
A teraz wiersz:
Potwór na zewnątrz naciera na drzwi.
Potwór wewnątrz zapiera drzwi.
Shuso opowiedział historię o poddawaniu się, o chorej kobiecie, której było bardzo ciężko tuż przed śmiercią. Odwiedził ją mistrz zen i zostawił instrukcję. Powiedział: „Po prostu poddaj się czy pozwól temu odejść. A ja wrócę za trzy dni”. Trzy dni minęły, mistrz wrócił i od progu zobaczył, że kobiecie się nie udało. Powiedział więc: „Jeśli nie potrafisz pozwolić temu odejść, wpuść to”.
Dobry środek, bo to to samo, tyle że powiedziane na różne sposoby. Ulga.
„Potwór na zewnątrz naciera na drzwi. Potwór wewnątrz zapiera drzwi”. Jesteśmy wewnątrz i na zewnątrz. Jesteśmy oboma potworami. Wszyscy jesteśmy potworami. Jesteśmy wielkim potworem, wielkim głupcem. „Nie chcę być potworem”, ale wszyscy jesteśmy potworami, a ten potwór w środku to podtrzymuje.
„zlani potem od stóp do głów, z lęku toczą bój o życie. I tak noc całą, by gdy w końcu świt nadejdzie śmiech wypełnił ranny brzask. Zawsze byli przyjaciółmi – złudzenie i oświecenie”.
„Potwór wewnątrz” – to jego notatki – jest naszym nieustraszonym sercem, sercem naszego zdecydowania. Oto nasze prawdziwe serce – wierzcie czy nie, to właśnie ono. „Potwór wewnątrz jest naszym nieustraszonym sercem, sercem naszego zdecydowania”, sercem, które się nie poddaje. Potwór na zewnątrz symbolizuje pragnienie i złudzenie. Nie staramy się także pozbyć wszystkich pragnień. „Chcę żyć”. Myślę, że to dobre pragnienie. Nie chcemy pokonać całego cierpienia. „Gdy w końcu świt nadejdzie” – to jest otwarcie oświecenia czy też powrót pustki.
Taki świt nadchodzi, kiedy zdajemy sobie sprawę, że złudzenie nie jest różne od oświecenia. Wszystkie złudzenia nie są różne od przebudzenia. Tak samo nasze złe pragnienia nie są różne od oświecenia. To forma (uderza w podłogę) poza formą. To pustka połączona z urzeczywistnieniem, naszym oświeceniem, naszą naturą Buddy, Shikantaza, naszą pierwotną naturą. To właśnie Budda określał jako Ata dipa. Ty jesteś światłem. To jest to, co ostatecznie jest za formą.
Dziękuję bardzo.

teksty: